W fotografowaniu przygotowań u Andrzeja wyręczył mnie Marek Dziekoński za co serdecznie dziękuję. Dzięki temu mogłem sobie spokojnie i bez pospiechu zajechać na przygotowania do Emilii.
Dlaczego w tytule "Lady in red"? Zobaczcie sami. Zapraszam do obejrzenia wybranych kadrów ze ślubu i wesela.




































I bonusowo kilkanaście migawek z pleneru "na czerwono".
















0 komentarze:
Prześlij komentarz